Jeśli zaintrygował Cię tytuł tego posta, to pewnie zastanawiasz się teraz, o czym ja, u licha, będę tutaj pisać 😉 Żeby nie trzymać Cię zatem dłużej w niepewności, ujawniam tedy! Otóż temat na dziś to konflikty wewnętrzne.
Z perspektywy psychologii, są to napięcia powstające w wyniku sprzecznych pragnień, wartości czy celów w obrębie jednej osoby. Wyobraź sobie swój umysł jako teatr, w którym na scenie rozgrywa się nieustanna walka pomiędzy różnymi postaciami reprezentującymi Twoje wewnętrzne głosy i potrzeby. Czasem główne role grają Twoje pragnienia, innym razem wartości, a jeszcze innym razem – lęki i obawy.
W psychologii konflikty wewnętrzne są rozpatrywane na różnych poziomach: od prostych dylematów po złożone i chroniczne napięcia.
Jeden z podstawowych modeli wyjaśniających konflikty wewnętrzne to model Freuda, który mówi o trzech strukturach osobowości: id, ego i superego. Id reprezentuje podstawowe instynkty i pragnienia, ego jest racjonalnym zarządcą, a superego to wewnętrzny krytyk i moralista. Konflikt powstaje, gdy te struktury mają sprzeczne cele. Na przykład, id może pragnąć natychmiastowej gratyfikacji (zjedzenia ciasta czekoladowego), podczas gdy superego może naciskać na restrykcyjną dietę, a biedne ego musi znaleźć kompromis, żeby jakoś pogodzić ogień z wodą. Każdy z nas ma takie swoje wewnętrzne bitwy, które mogą dotyczyć zarówno prozaicznych, jak i fundamentalnych kwestii życiowych.
Przyjrzyjmy się kilku przykładom z życia codziennego:
- Praca kontra Rodzina: Chcesz odnieść sukces zawodowy, ale pragniesz też spędzać więcej czasu z rodziną. W rezultacie możesz czuć się winna, gdy zostajesz dłużej w pracy, lub sfrustrowana, gdy rezygnujesz z projektów na rzecz czasu w domu.
- Zdrowie kontra Przyjemności: Wiesz, że powinnaś prowadzić zdrowy tryb życia, ale te pączki wyglądają tak kusząco! W efekcie, każdy zjedzony pączek to wygrana id, a późniejsze poczucie winy to pyrrusowe zwycięstwo superego.
Dwa powyższe przykłady dotyczą konfliktów, z których zwykle zdajemy sobie sprawę. Problem nieco (delikatnie mówiąc) się komplikuje, kiedy w grę wchodzi nasza nieświadomość, a konflikt zaczyna dotyczyć wartości czy pragnień, o których istnieniu nie mamy pojęcia.
Wtedy to na arenę wkraczają dwaj „jeźdźcy apokalipsy”, czyli somatyzacja i autosabotaż.
I tu przykłady mamy już nieco ciekawsze:
- Dzieciństwo kontra dorosłość: czyli konflikt pomiędzy nieuświadomionym pragnieniem pozostania dzieckiem (w znaczeniu pozostania przy rodzicu, żeby jeszcze trochę nakarmić się tym, czego zabrakło w dzieciństwie) oraz uświadomioną chęcią stworzenia związku, prowadzący do wchodzenia w relacje, które podejrzanie łatwo się rozpadają.
- Złość kontra miłość: czyli konflikt pomiędzy nieuświadomioną złością na osaczającego rodzica i (również nieuświadomioną!) potrzebą idealizowania go poprzez zaprzeczanie tej złości, prowadzący do… astmy (lub innych chorób psychosomatycznych, choć astmę wymieniam tu nieprzypadkowo, gdyż łączona jest właśnie z poczuciem osaczenia i „braku powietrza” w relacji)
Jak radzić sobie z konfliktami wewnętrznymi?
Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie istnienia konfliktu. Nazwij go, zrozum jego źródło i zidentyfikuj jego strony. Czasami już samo nazwanie problemu przynosi ulgę, choć niekiedy może wymagać głębokiej introspekcji i profesjonalnej pomocy z zewnątrz (w postaci psychoterapii, czy programów samorozwojowych DIY)
Kolejnym a zarazem ostatnim krokiem jest praca nad integracją tych części siebie, które wydają się być w opozycji. Tu pomocne może być zastosowanie strategii negocjacyjnych, niczym w mediacjach międzynarodowych, mających na celu szukanie kompromisu, który choć częściowo zadowoli obie strony konfliktu. Wyobraź sobie, że zapraszasz swoje wewnętrzne „ja” do okrągłego stołu, gdzie każda z jego części ma możliwość wypowiedzenia swoich argumentów i bycia wysłuchaną z empatią i zrozumieniem (tę technikę możesz znać już z „Odrodzenia” lub „Resetu”, czy innych moich programów).
Pamiętaj jednak, proszę, że konflikty wewnętrzne są nieodłączną częścią ludzkiego doświadczenia. To właśnie one często stanowią napęd do rozwoju i samopoznania. Więc następnym razem, gdy poczujesz wewnętrzne rozdarcie, pamiętaj, że to tylko kolejna lekcja w szkole życia, w której zarówno id, ego, jak i superego są równoprawnymi uczniami w tej samej ławce 😉

